Takie okropne wiatry dziś za oknem, że strach wyjść z domu. W taką ponurą pogodę naszło mnie na przemyślenia i konkluzje ;). Zaczęłam bawić się w blogowanie, w dużej mierze namawiana przez męża. Od lat męczyłam go ciągle: "zrób mi fotkę w tej sukience, a jeszcze nie mam tej bluzeczki na zdjęciu". Czas leci nieubłaganie, garderoba się zmienia. A ja kocham łaszki i kiedyś chcę na stare lata usiąść z wnuczką i powspominać jakie miałam ciuszki, co kiedyś się nosiło. I tak powstał pomysł na bloga. Jako taki pamiętnik garderobiany. Zaczęłam szperać po innych blogach, podpatrywać. Można tu spotkać wiele niesamowitych dziewczyn, które fantastycznie bawią się modą, mają niesamowite wyczucie smaku, stylu. Jakie same potrafią stworzyć cuda. I jak trafiam na taką perełkę to zaraz chce mi się ją podglądać, obserwować, co ciekawego jutro założy ta czy inna. Bardzo jestem szczęśliwa i cieszy mnie że może komuś spodoba się co ja noszę, i jak dobieram swoje ciuszki. Każde miłe czy krytyczne słowo jest ważne i skłania do zastanowienia się. I nie rozumiem tylko jednej sprawy na na blogach. A mianowicie "KONKURSY" "ROZDANIA". Oddam np. pierścionek, no nie napiszę oczywiście że dała mi go ciocia na imieniny, jest koszmarny i chce oddać... ;). Dam go bo mam takie dobre serce i jestem taka fajna. No ale musisz dla mnie coś zrobić. O nie ma nic za darmo w tych czasach. Musisz mnie polubić na Facebooku, musisz mi napisać słodkie słówka pod zdjęciem, nie zagłębiając się w to co mam na sobie, bo a nóż ci się nie spodoba. No i jeszcze koniecznie dodaj mnie do obserwowanych. A jedna z was dostanie ten piękny pierścioneczek. Hmmm zastanawia mnie właśnie o co z tym wszystkim chodzi. Jeżeli chcę coś komuś dać. To proszę weź, może Ci się spodoba, lub przyda. Tak po prostu bez drugiego dna. Czy te blogi to nie zabawa? Rodzaj pamiętników? Miejsce poznania fajnych ludzi? Ja się nie znam jeszcze na tej polityce. Ale strasznie to wszystko śmieszne. Obserwuje jak mi się podoba, a nie bo może wpadnie mi breloczek do kluczy. Ja kobieta w poważnym wieku, no sorry ale nie koniecznie chcę podglądać 13 letnie dziewczynki, w bluzeczkach Hello Kiti i podartych rajtuzach, glanach na nogach. ( Choć nie jedna 13 latka potrafi zaskoczyć już wyrafinowanym gustem i cudownymi zestawami. ) Nie mój styl, nie ten przedział wiekowy. Ja się lubię ubierać, a nie przebierać. Bo nie widzę siebie w drodze do przedszkola z synkiem w szortach do połowy pośladków, różowej koszulce na szelkach, i każdy paznokieć w innym kolorze, glanach obowiązkowo. Ktoś lubi proszę bardzo. Doceniam, każdy ma swój styl i najważniejsze żeby on się w tym dobrze czuł. Najlepiej znaleźć własną drogę do szczęści i dobrego samopoczucia. A konkursów nadal nie rozumiem ;) Ok to całe gadanie to może wpływ halnego, ale co mi tam ;)
A wczoraj było tak pięknie, że zatrzymałam się w lesie za miastem i podziwiałam zawilce ;)
Marynarka - Sisley SH
Spódnica - Zara
Top - Esprit SH
Buty - Ryłko
Torebka - Batycki
Szal - był w szafie