Witajcie po dłuższej przerwie. Mam nadzieje że to była już ostatnia z wymuszonych długich przerw.
Do mojego domu dostał się wirus, i to o dziwo nie grypy. A może to jakieś złe moce opanowały nasz dom. Zaczęło się od mojego laptopa, zawitał niebieski ekran i ani rusz....Biegałam z nim do serwisu przez jakieś 3 miesiące, no ale pod ręką zawsze był męża laptop. Pewnego dnia poinformował mnie miły pan że się poddaje i nie jest w stanie naprawić mojego okna na świat ;-( Przychodzi mąż z pracy odpala swoje cacko i co ..... ani rusz. Cytując klasyka - obłęd w ciapki. Junior zadowolony, bo on ma swojego wymarzonego tableta, którego przyniósł mu mikołaj i kontakt ze światem ma tylko on ;-). Radość trwała dość krótko, tablet do reklamacji. Mój kochany telefon skończył 2 latka, skończyła się gwarancja padł tydzień później - obłęd w ciapki. Mało wszystkiego nawet elektryczny laktator poszedł do reklamacji - obłęd w ciapki. I tak w ciągu miesiąca prawie cała elektronika w domu musiała zostać wymieniona.... Teraz wszystko na gwarancji jakieś 2 lata spokoju ;-)
A dziś fotki z niedzielnego spaceru i miło spędzonego popołudnia z juniorem.
Niedawno udało mi się wyszperać wełnianą, długą spódnicę. Spodobał mi się materiał i to że jest plisowana. Mnie się spodobała, ale mąż skomplementował mnie delikatnie: Wiesz w sklepie z tyłu cie nie poznałem w tej spódnicy, no nie wyglądasz w niej jak piętnastka ;-). Co wiadomo znaczyć miało wyglądasz jak stary babsztyl. No w sumie dużo nie mija się z prawdą ;-).
Mama:
Spódnica - SH
Buty - Ryłko
Norki - sklep z futerkami
Berecik - sklepik ze rogiem ;)
Torebka - LV
Synio:
Kurtka - Wójcik
Czapka - Reserved
Buty - Geox
Spodnie - 5-10-15
A po obiadku udaliśmy się z juniorem spalić trochę kalorii
A i jak już się tak dorwałam po długiej przerwie podzielę się kilkoma fotkami zimy jaka mnie oczarowała w tym roku ;-)